Subiektywnie o Lenovo Yoga700

Szukałem ostatnio sprzętu, który pozwoli mi uniezależnić się od stacjonarki. Postanowiłem nie iść w stronę klasycznego laptopa, a nabyć coś sprytniejszego. Wybór padł na Lenovo Yoga 700. Głównie przemawiały do mnie dotykowy ekran i „yoga transformacje”. Sprzęt nabyłem z pół roku temu, więc zdążyłem się już oswoić  z wieloma rzeczami. Super entuzjazm nie jest już taki super. Wielkie rozczarowania nie są już takie wielkie. Post ten postanowiłem napisać aby podzielić się swoimi spostrzeżeniami, których nie wyczytasz ze specyfikacji i nie znajdziesz w recenzjach ludzi, którzy dostali sprzęt tylko na tydzień i odpalili tonę testów. Nie będę pisał o parametrach sprzętu. Procesor, pamięć, grafikę itd. dobrałem do swoich potrzeb i one definitywnie robią robotę. Jeżeli jesteś ciekawy parametrów to opisuję sprzęt: Yoga700, a dokładniej Lenovo Yoga 700 14 i7-6500U/8GB/256/Win10 GT940M Srebrny.

Dotyk w laptopie

Matryca dotykowa to definitywnie jest mój ulubiony feature. Świetnie uzupełnia touchpad’a i zupełnie uwalnia od potrzeby posiadania myszki.

Mam już Asus’a Transformers’a, w którym zdecydowanie lubiłem dotyk, ale w Windowsie 8.1 jeszcze coś nie grało. Poza tym Asus okazał się zupełnie za słaby względem moich potrzeb, więc sprezentowałem go żonie. Jako tablet+, czyli sprzęt do przeglądania internetu, pisania postów, tworzenia dokumentów i puszczania dzieciom bajek, asus transformer daje radę. Może o nim też kiedyś wystukam jakiegoś posta.

Wracając do Yogi700 Windows 10 z dotykiem zdecydowanie uwalnia dodatkowy potencjał. Minusem dotykowej matrycy podobno może być „brzydki, opalcowany ekran”. Ja tego nie kupuje. Fakt faktem paluchy poodbijane są wszędzie, ale widać to tylko w trybie off. Nie jestem człowiekiem, któremu to w jakikolwiek sposób przeszkadza. Jedynym minusem jest efekt uboczny takiego featura. Łapie się na tym, że jeżeli tylko wyląduje przed klasycznym laptopem to gdy tylko się zapomnę próbuję coś zdziałać dotykiem:). Nawet ostatnio zwykły monitor zaczynam głaskać.

Niespodzianka z klawiaturą

Śmieszną niespodzianką i minusem jakiego nie byłem w stanie przełknąć jest klawiatura, a dokładnie jej górna część (cała reszta chodzi super, klawisze aż się palą od stukania). Lenovo wymyśliło sobie, że jak większość sprzętu pod przyciskami F1…F12 zrobią sobie dodatkowe przyciski funkcyjne. Rozwiązanie raczej standardowe, dla mnie przydatne. Jeżeli tylko da się ustać klasyczne efki jako domyślne, a dodatkowe w kombinacji z przyciskiem FN (funkcyjnym) to dla mnie super. Problem w tym, że Lenovo wymyśliło sobie też, że pod ESC również zrobią dodatkowy przycisk funkcyjny, który pozwoli przełączać tryb ekranu. Po uruchomieniu ultrabooka domyślnie pod F1..F12 mamy te dodatkowe funkcje, a dopiero w kombinacji z FN klasyczne. ESC działa normalnie, a z FN zmienia tryb ekranu. Ponieważ jednak do programowania wolę mięć klasyczne efki na pierwszym planie, więc w pierwszej kolejności postanowiłem to przełączyć.  I tu „niespodziewanka”! Dobre lenovo tak ustawiło sprzęt, że po takim switch’u zamiast klasycznego ESC mam zmianę trybu ekrakranu. Musze klikać FN+ESC, żeby np. zmieniać tryb w Vim’ie!!!

Yoga700 keyboard

Okazało się, że nie da się tego zmienić. Są jakieś poprawki w biosie bodajże, ale nie dotyczą mojego sprzętu. Myślałem, że zwariuję. Już miałem sprzęt oddać! Nienawidzę takiej wtopy! Do tej pory nie udało mi się tego naprawić, ale już praktycznie nie szukam rozwiązania. Ponieważ, nie chciałem klikać ani FN+F5 do kompilacji, ani FN+ESC dla zwykłej ucieczki  trzeba było coś wymyślić. Z pomocą przyszedł trik vim’owców, który już dawno chciałem wypróbować.  Przy pomocy programu SharpKeys zamieniłem sobie w rejestrze przyciski ESC i CAPSLOCK (którego i tak nie używam). Rozwiązuje to problem o tyle, że w ogóle nie sięgam do tego klawisza w prawym górnym rogu. Rozwiązanie fajne, koduje się nawet szybciej, szczególnie w edytorach pozwalających na tryb vim. Problem jednak w tym, że aby przyzwyczaić się do tego podejścia pozamieniałem te klawisze na firmowym kompie i stacjonarce. Teraz jak ktoś siada na moim kompie to nie wie co się dzieje, a dostając klasycznego kompa muszę uważać na mój nowy nawyk. Nie często ktoś stuka na mojej klawiaturze, a ja raz na jakiś czas mogę być bardziej czujny. Trudno, żyję z tym jakoś, ale DUŻY MINUS dla Lenovo za wymuszenie na mnie takiego tricku.

Yoga transformace

Żeby nie opisywać wszystkich niedociągnięć, ciągiem przejdźmy do kolejnej zalety: transformacje yogi.

lenovo-yoga-700-03 lenovo-yoga-700-01 lenovo-yoga-700-02

Wszyscy mówili, że to się do niczego nie przyda, że dopłacam za jakieś wodotryski, które nie mają żadnego praktycznego zastosowania. Nic bardziej mylnego. Elastyczność dostarczona przez tego ultrabooka robi kawał dobrej roboty, ale tego chyba nie da się opisać, to trzeba poczuć. Pokaże tylko główne sytuacje kiedy lubię mieć taki bajer.

Po pierwsze: czytanie (blogów, tweetów, ebooków, co bądź) i oglądanie (youtube, filmy, tutoriale, co bądź).

Generalnie lubię mieć obraz zaraz przed oczami, wolne ręce i nie potrzebować do tego żadnej dodatkowej podstawki.

Photo Czytanie 01 Photo Czytanie 02

Po drugie: Praca na rozszerzonym środowisku.

To rzeczywiście zdaje egzamin. Kiedy pracuję na klawiaturze/myszce i rozszerzonym pulpicie na drugi monitor, laptopa traktuje jako dodatkowy wyświetlacz dotykowy, który fajnie jest mieć zaraz pod palcami. Klasyczna pozycja stwarzałaby tylko dodatkowy dystans przez klawiaturę której i tak nie używam.

Stanowisko pracy Yoga

Podsumowując poziome transformacje dają radę. Ustawienia pionowego nie zdarzyło mi się jeszcze potrzebować. Jest jeszcze tryb tabletu (całkowite rozłożenie), ale tego też używam sporadycznie. Podejrzewam jednak, że wielu osobom ten tryb tez znacznie by ułatwił życie.

Duszki na matrycy

Pora na kolejną niemiłą niespodziankę. Pierwszy dzień pracy. System postawiony, bawię się softem i nagle coś tu nie gra. Matryca wariuje, zachowuje się jakbym cały czas klikał pięcioma paluchami w jednej linii. Skorzystałem z odwiecznego prawa IT, wyłączyłem, włączyłem i jest. Gra i buczy. Sprawa  jednak raz na jakiś czas i tak wracała. Kombinowałem czy może nie trzeba czyścić tej matrycy ale też to nie to. Zastanawiając się czy nie zwrócić sprzętu postanowiłem zerknąć czy ktoś jeszcze nie miał takiego problemu. Co się okazuje? Masa ludzi miała taki problem i to nie jest problem hardware’u tylko software’u. Pierwsza wskazówka: kalibracja dotyku – wydawało się, że pomogła, ale jednak nie. Druga rzecz to firmware update – pobrać plik, kilka klików i po problemie.

Rozwiązanie się sprawdziło. Jak na razie wszystko gra. Zastanawiając się jednak to jest to trochę słabe podejście. Będąc zwykłym userem średnio by mnie kręciło sprawdzanie, szukanie, ściąganie jakiegoś update’u. Sam problem występował już w poprzednim modelu, a rozwiązanie znalazłem tylko na anglojęzycznej stronie producenta. Dziwi mnie to, że po wykryciu tego buga nie dało się wrzucić jakiejś aktualizacji automatycznej, czy wysłać komunikat na wadliwe kompy. Kolejna rysa na diamencie.

I jeszcze filmik z youtube prezentujący objawy usterki. Okazuje się, że już Yoga3 to miała i nowsza wersja nie dostała fix’a w gratisie. Nie rozumiem.

Ultrabook czy laptop

Długo się zastanawiałem czy kupić zwykłego lapka czy dołożyć i zainwestować w ultrabook’a. Gdybym decyzję podejmował z obecnym doświadczeniem nie zastanawiałbym się ani sekundy. Masa robi robotę. Zabieram go praktycznie wszędzie i noszę jak podręczny notes. Dodatkową robotę robi bateria. Mając minimum dniówkę na baterii nawet nie zastanawiam się czy zabierać ładowarkę ze sobą. Zupełnie nie tęsknię za CD-ROM’em, czy kartą sieciową (tą na stary dobry kabel). Zakupiony sprzęt ma osobną (niezintegrowaną) kartę grafiki więc nawet w gierkach powinien dorównać starej stacjonarce. Jedyne co pewnie zacznie mi doskwierać to pojemność dysku, ale póki co problem nie istnieje.

Ładowarka

Na koniec jeszcze ostania wtopa. Już najmniej przeszkadzająca ale śmieszna. Jak można wymyślić taką wtyczkę ładowarki:

 

Jest tyle rozwiązań. Widziałem różne wtyczki, ale w życiu bym nie pomyślał, że ktoś stwierdzi, że „najfajniej by było jakby nasza wtyczka zasłaniała dwa sąsiednie gniazda”.  Jakoś sobie to zorganizowałem, mam takie gniazdko gdzie to nie problem, więc póki co mnie to tylko bawi. Tym bardziej, że przed zakupem widziałem, że obśmiewają na youtube’ach to rozwiązanie w poprzedniku i zakładałem, że w kolejnej wersji to wyprostowali. No ale nic, być może to ma swoje zalety:).

Sumup

To już koniec moich przemyśleń. Sprzęt sprawuje się dobrze. Używam go na co dzień i polecam. Jest to ciekawa, tańsza alternatywa dla macbooka (w którym chyba nadal żałują użytkownikom dotykowego ekranu) i surface pro (który moim zdaniem jest jednak bardziej tabletem pro niż ultrabookiem).

Napisano w .net